Wiedziałem, że kiedyś nadejdzie dzień, w którym ten przerośnięty robak będzie nie uważny i dziś taki dzień nadszedł wyczułem jego zapach tak intensywnie, że nie mogłem jego znieść. Nie czekałem długo z podjęciem decyzji i wyruszyłem szybko, lecz zanim to uczyniłem popatrzyłem na śpiącą dziesięcioletnia dziewczynkę, która tak spokojnie spała i nie świadomie uśmiechnąłem się.
- Jaken pilnuj Rin.
- Tak Panie czuje tego śmiecia Naraku czy Pan Sesshomaru idzie do niego. Mam Panu towarzyszyć?
- Zamilcz masz pilnować dziewczynki. Rozumiemy się?
Podszedłem do stworka i na poprawę pamięci strzeliłem go porządnie i udałem się do tego śmiecia, lecz nie tylko jego wyczułem i nawet mnie to nie zdziwiło Inuysha i jego towarzyszy. Nie czekałem żeby on pierwszy pojawił się przede mną warkot jaki przy tym unosił się echem. Zbiłem się na futrze i leciałem za intensywnością rozkładu ciała w kilka minut dotarłem na miejsce przeznaczenia gdzie stał we własnej osobie. Z mojego gardła wydarł się warknięcie które pozwoliło mi uspokoić się na tyle żeby nie od razu rozszarpał go na strzępy.
-, Co się stało, że nie założyłeś bariery ochronnej nie tylko ja cię wyczułem Naraku?
- Taki miałem zamiar wybrałem dla siebie odpowiednie ciało Sesshomaru i ty się nadajesz.
- Nie bądź taki cyniczny nie udało ci się w tedy i nie uda się dzisiaj.
- Naprawdę tak uważasz? A nie myślałeś że, tak to zaplanowałem?
- Zaplonowałeś? W jakim swęsie? Nie kpij zemnie przecież kolejny raz pokonam cię ale, szybciej i boleśnie.
Nie czekałem na jego odpowiedz strzeliłem z świetlistego bicza i kwasem na mej dłoni a on nie był mi dłużny za każdym razem przybierał inną postać. Ciosy były tak idealnie wymierzone nie wiedzieliśmy kto tak naprawdę będzie tym przegranym. Byłem tak pochłonięty, że nie usłyszałem jak ktoś mnie woła, gdy nie oczekiwanie zostałem ugodzony w ramie przez trujące żądło to usłyszałem mojego sługę jak z trudnością coś woła .
- Panie Kagura porwała dziewczynkę kiedy na chwilkę oddaliłem się próbowałem ją jakoś uratować lecz nie zdołałem Panie.
CO????? A przecież ostrzegałem cię Jaken a ty co zrobiłeś! Pozwoliłeś jej odebrać Rin jak coś stanie się jej to pamiętaj, że długo nie pożyjesz. Już miałem krzyczeć, lecz nagle na niego spojrzałem cały zakrwawiony i dałem za wygrane. Przecież on to wszystko zaplanował przeklęty.
- Dobrze Jaken. - Odparłem na wyraz spokojnie, lecz w środku tak się gotowałem, nawet nie czułem że, kolejny raz ugodził mnie miałem przed oczami mroczki.
- Nie uważasz, że Naraku jest dość sprytny Panie. – ze strachem spoglądał na mnie i był dość wiekrzej odległość niż jak zawsze.
- Nie po prostu jesteś mało czujny Jaken ale, nie martw się to się nigdy nie powtórzy. Prawda?
Już czułem podniecenie że, kolejny raz zanurzę tym razem miecz i pazury na zmianę w Naraku. Miałem zamiar ostatecznie z nim skończyć gdy niespodziewanie przyleciała Kagura która mi stanęła na odrodzę. Po raz kolejny zamierzałem do uśmiercenia nie Naraku tylko kobietę która była cierniem w oku.
- Sesshomaru kagura porwała Rin i ma nie przytomną koło siebie.
Zaskoczeniem spojrzałem że, zasłaniała się nie przytomną dziewczynką którą bym pozbawił życia przed chwilką.
- Tak widzę Jaken wiec, co chcesz Naraku zanim stracę cierpliwość.
-, Po raz kolejny mam się powtarzać chcę nowego ciała dla Naraku.
- Chcesz mnie szantażować to ci nie ujdzie płazem.
Wadziłem zanim się zasłoniła strach w jej oczach lecz potem na jej krwistych ustach pojawił się uśmiech trzyma w żelaznym uchwycie jej delikatne ciałko dziewczynki czy potrafię zaryzykować jej życiem. Musze sprowadzać jak się nie uda to ponownie użyje Tenseigę ale, czy kolejny raz mi się uda ją przywrócić do życia. Lecz nie trwało to długo niespodziewanie zadrżała mi ręka, gdy tak w oddali usłyszałam znajome głosy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz