Przybiegł Inuysha razem z Kagome, a za nimi Shippou, Kirara, Sango i Miroku. Inuysha postawił Kagome na ziemi i wyciągnął Tetsuaiga, lecz zanim użył to potrzymał go stanowczy gniewny głos Sesshomaru, który był bardzo opanowany mroczny a zarazem cichy. Aura, jakim w tym momencie wytwarzał była nie do zniesienia, że nawet Kagome razem z Sango zadrżeli z przerażenia.
- Inuysha, jeśli cenisz swoje życie na tyle żeby mi nie wchodzić drogę to odpuść sobie. Jeśli nie to cię zabije a potem zajmie się twoimi przyjaciółmi.
-Sesshomaru... - Chciał jeszcze coś powiedzieć, gdy poczuł na sobie drżącą dłoń Kagome, która pokiwała głową żeby nic nie mówił. Przyjrzał się swojemu starszemu bratu w jego postaci biła siła, jakiej nie miał od ich ostatniego spotkania. Nie mógł tego zrozumieć, że ten o to mężczyzna był cały umazany krwią i z ledwością stał na swoich nogach. A miał jeszcze tyle energii i determinacji żeby każdego zabić, który by stał na jego drodze.
- Zostaw dziewczynkę w spokoju Naraku przecież to jest sprawa po między nami. Jeśli nie to nawet nie doliczysz do trzech nim cię ukatrupię.
-Puszcze ja wolno, gdy staniesz się moim nowym ciałem Sesshomaru i żadnych innych warunków nie przyjmuje. Bardziej będziesz mi pasował niż Inuysha.
Zaczął warczeć przez zaciśnięte zęby, które się stawały kłami, jego złote oczy stawały się czerwone już był ł w swojej prawdziwej postaci, gdy spostrzegł, że Naraku wymienił się spojrzeniami a Kagure skinęła głową i podleciała na piórku do przepaści i zrzuciła dziewczynkę do przepaści. Rin, która nadal nie wiedziała, co się z nią dzieje spadała niczym kamień w dół niespodziewanie spostrzegła to Kagome i zawołała.
- Inuysha szybko biegnij i ratuj Rin, która spada w przepaść.
- Dobrze Kagome.
- Też idziemy razem z nim Sango.
Sango, Maroku i Inuysha pobiegli na ratunek, lecz nie mogli nic zrobić Inuysha prawie miał ją w swoich szponach, lecz z jakimś dziwnym trafem nie zdołał ją złapać tylko urwany skrawek jej kimona smętnie zwisał w jego dłoniach. Kagura zatrzymała Sango i Miroku, lecz nie oczekiwanie pozwoliła przejść Inuysha pobiegł na ratunek dziewczynki, która i tak nie została uratowana. Nad przepaścią zaczęła się krwawa walka, która miała zadecydować o dalszych losach bohaterów.
-Kirara zostaw mnie i leć za Rin Hiraktosu. - Zawołała zrozpaczona Sango
-Fuujin no Mai.
-Miroku nie używaj Kazany, bo Naraku ma przy sobie Saimyoushou.
- Wiem Sango. Lecz i tak nie będę miał innego wyjścia, gdy będzie od tego zależeć twoje życie.
Gdy usłyszałem krzyk Kagome, że Rin została rzucona w przepaść to wszelka tama zemnie puściła nie spodziewanie skoczyłem a z moich łap unosił się czerwona poświata, która topiła wszystko, co na potkała na swojej drodze. Naraku nie zmienił swojego postawy nadal się śmiał a ja stawałem się jeszcze bardziej, żądny krwi i nie mogłem rozpoznać przyjaciół czy też wrogów za to zobaczyłem jak Jaken ucieka i krzyczy żeby każdy się chował. Byłem groźniejszym, niż przed chwilą, kiedy walczyłem z Naraku czy też z bratem za pierwszym razem w mojej prawdziwej postaci psa teraz wiedziałem, że pragnę krwi i to nie byle, jakiej. Mężczyzna był z siebie taki dumny, że nie ukrywał tego istny intrygant sam nie robił nic tylko wykorzystał innych. Tak jak dał mi rękę z odłamkiem Shikon, gdy nie pokonałem Inuysha zaczęła gnić. Szybkim skokiem doleciałem do niego zacząłem atakować a on nie był dłużny regenerował się, lecz i tak w tym słabym ciałem nie miał szans, gdy pieczęć gniewu puściła. Gdy wpadłem w szał zacząłem rozszarpywać jego ciało kwasem spalałem szczątki. Byłem w amoku, że dałem spokój ciału Naraku i rozglądałem się za kolejnym przeciwnikiem, ale Kagoma wystrzeliła strzałę oczyszczającą, która poleciała w stronę Kagury nawet ona nie spostrzegła jak został Naraku rozszarpany i zabity Zbliżyłem się tak szybko, że nawet Sango z Miroku nie spostrzegli jak szczękami wyrwałem kobiecie głowę i krew tryskała we wszystkie strony na jej twarzy było zaskoczenie i chyba jakaś ulga. Gdy byłem nadal pod wpływem gniewu pod świadomie czułem, że to wszystko z mojej winy, że tak skończyła Rin moja dziewczynka moja nadzieja na leprze jutro i teraz jutra nie ma tylko mrok. Po raz kolejny wybuchł z większą siłą niekontrolowana żądza krwi po raz kolejny rozglądałem się za kolejnym celem, który pozwoli mi te uczucie ugasić i w tedy spojrzałem na Kagoma. Przez chwile widziałem w niej Rin, która by ze pewnie by tak wyglądała. Nie mogłem tego znieść chciałem ją też rozszarpać żebym nie pamiętał, lecz Inuysha użył Tetsuaiga. Chciałem żeby każdy odczuł, co ja w tym momencie czuje ból przeraźliwy, który ten hanoyou mi zadał.
-Kaze no Kizu.
W taki sposób ją zabrał razem z przyjaciółmi uciekli, bo wiedzieli, że dziś by ich życie dobiło końca, ale i tak nie czuje się lepiej. Zacząłem wyć przeraźliwie, lecz otrząsnąłem się skoczyłem do przepaści gdzie powinna być Rin, ale nie mogłem jej odnaleźć. Serce zaczęło mi bić szybciej gniew przerodził się w nienawiść z każdym krokiem nasilał się, gdy nie widziałem jej.
- Rin gdzie ty jesteś dziedzino.
-Sesshomaru- sama słyszałem, że Inuysha nie zdążył jej w ostatniej chwili złapać było to tak jak by ktoś ją usiłował w ciągnąć do przepaści.
- Jaken zamilcz! I nie opowiadaj bzdur szukaj jej, jeśli nie chcesz być zabity i tym razem się upewnię, że nigdy nie wstaniesz.
Ona musi być gdzieś tu nie może zniknąć z mojego życia ja ja....
Jaken uświadomił sobie, że jego Pan załamał się przez dziewczynkę, która była słabym gatunkiem, którego pogardzał i tak bardzo nawiedził. Ale tylko Rin Sesshomara zmieniła, że ludźmi tak bardzo nie pogardza pomyślał ze smutkiem i czasami był dla niego miły tak myślał zielonkawy stwór imieniem Jaken. Ich życie zamieniło się w piekło, bo nie ma przy nich promyczka nadziei, jakim była Rin nawet smoki Ah-Un byli smutni. Piekło wstąpiło na ziemie w postaci wściekłego demona, który już nie powstrzymywał się przed niczyją śmiercią.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz