sobota, 1 października 2011

Rozdział. 2

Rozdział.2

Reszta opowiadania nie została do powiedziona, bo zostaliśmy zaatakowani przez Pająka ludzie krzyczeli byłam wkurzona. Czułam, że jestem blisko odgadnięcia prawdy, że mam jakiś trop wiedziałam jak pająk zabija ludzi jak krew płynie strumieniami i ten przytłaczający zapach. Dzisiejszy dzień był pełen wrażeń nie mogłam się skupić po raz pierwszy od dwóch lat.

- Mamo tato pomocy. - Krzyczała dziewczynka we łzach na przeciw niej stał pająk, który zamierzał ją zabić.

-Abinaum Ken Soto.

W kilka minut pająk rozsypał się w pył dziewczynka płakała i wołała rodziców podeszłam do niej uklękłam przy niej.

- Jesteś cała nic ci nie zrobił? Choć poszukamy twoich rodziców jak masz na imię.

- Nic mi nie jest ma na imię Midori.

- Ładne imię ma znaczenie zielony tak. Ja mam na imię Rin.

Nie minęło kilka minut, gdy spotkaliśmy rodziców dziewczynki byli szczęśliwi, uśmiechnięci, chociaż mieli rany oraz zadrapania.

- Och dziękuje, że nas wszystkich uratowałaś nie wiemy jak mamy się odwdzięczyć.

- To mój obowiązek żeby pomagać chce spotkać babcię, która miała mi dokończyć opowieść.

- Przykro mi mówić to, ale Riko-san została zabita przez pająka.

- Szkoda wiec pomogę przy pogrzebach.

- Siostrzyczko może ja bym mogła pomoc.

- Dziękuję Midori-chan.

Cały dzień zajmował nam pochowanie zmarłych zaprosili mnie rodzice Midori na poczęstunek oraz na nocek skorzystałam z zaproszenia. Na drugi dzień udałam się w podroż żebym odzyskałam chociaż część wspomień czułam, że jestem na tropie tylko muszę być wytrwała oraz poznać jak ten Youkai miał na imię. I tak kolejny dzień jestem w podróży żebym odszukać siebie dokoła mnie las wyczułam coś osobliwego. Czułam, że ktoś mnie obserwuje rozglądałam się, lecz niespodziewanie niedaleko usłyszałam krzyk.

- Pomocy niech ktoś mi pomorze! Inuysha!

Zaczęłam biec do osoby, która krzyczała wyczuwałam, że była sama a do koła niej wojsko Youkai była dziwnie ubrana. Miała zieloną krótką spódniczkę i białą bluzkę oraz strzelała z łuku, lecz zauważyłam, że zabrakło jej strzał. Zbliżali się do niej obnażyli swoje zęby i trzymali w dłoniach miecze szybkim tempem przywódca podszedł do dziewczyny.

- Oddaj mi Shikon no Tama.

- Nie oddam ci jego naprzód musisz mnie zabić.

- Na pewno cię zabije, ale naprzód dostanę klejnot.

Przyjrzałam się jej była ładna miała długie czarne włosy i łagodne ciepłe piwne oczy zachowała się bardzo odważnie. Nie pokazała po sobie, że się boi pogardliwie na niego spojrzała a on ją uderzył w twarz nie mogła już dłużej się przyglądać. Postanowiłam, że jej pomogę już się robiło za czerwienie na policzku, chociaż jestem łagodna tym razem się demon posunął za daleko bezbronną dziewczynę atakować.

-Abinaum Ken Soto.

Ziemia zaczęła pulsować dokoła mnie zaczęli się rozsypywać i znikać w ziemni żeby dziewczyna nie została w strzępach musiałam się skoncentrować na niej. Zostało wszystko zniszczone dokoła mnie i dziewczyną, która zdziwieniem mi się przyglądała drżała na całym ciele z jej oczu spływali łzy.

- Dziękuje ci za uratowanie życia.

- Niema sprawy, dlaczego na mnie się taki patrzysz??

- Nie przepraszam, ale jesteś podobna do mojej przyjaciółki, która dziesięć lat temu została wrzucona w przepaści.

- Przykro mi muszę iść mam nadzieje, że kiedyś się jeszcze spotkamy.

- Ja też mam taką nadzieje mam na imię Kagome a ty i jeszcze raz dziękuje.

- Rin. -Wyciągnęła do mnie dłoń a ja ją uściskałam i znowu zobaczyłam jej minę jak by widziała ducha.

- Masz na imię Rin??

- Tak a czy coś się stało?

Miała zamiar mi coś jeszcze powiedzieć, gdy przeleciał koło mnie Bumerang nie czekała dalej tylko poszłam w swoją drogie.

- Kagom-chan nic ci nie jest, dlaczego jesteś taka blada.

- Widziałam ją ona żyje.

Tylko tyle zdołałam usłyszeć i poszłam przed siebie zostałam o minięta przez Hanoyou miał długie srebrzyste włosy i psie uszy oraz złote oczy. Miał na sobie czerwone spodnie, czerwony płaszcz odporny na płomienie instynktownie to wiedziałam. Ale nie wiedziałam skąd, lecz miałam wrażenie, że on mi przypomina mężczyznę, który był... Zaczęła mi głowa boleć. I zemdlałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz